Pomysły, które podsunie konsultant ślubny a których nie znajdziesz na żadnym forum

Grupy wsparcia i fora dla przyszłych Panien Młodych mają jedną zasadniczą wadę: są szalenie nieobiektywne. Każda odpowiedź, porada, tip – sprowadzają się do jednego, czyli mnie się to podoba. W zasadzie każda Para Młoda chwali swoje rozwiązania, nawet jeśli to powielanie wciąż tych samych, powszechnie znanych schematów.

Przeglądając takie dyskusje – można odnieść wrażenie, że wszystko już było, że wszędzie powtarzane są identyczne pomysły i scenariusze. Wielka szkoda! Przecież mamy nieskończone możliwości, miliony inspiracji z całego świata i dostęp do doświadczenia specjalistów (wystarczy przejrzeć ileś portfolio fotografów czy wedding plannerów i czerpać z zachwycających realizacji).

Nakrycie = dekoracja

Panny Młode prześcigają się w winietkach, detalach, podziękowaniach dla gości i wielu innych drobiazgach. Obstawiają tym nakrycie niemalże dookoła a pośrodku tego wszystkiego… talerz z makaronem. Cały zaplanowany urok znika. Ale nikt się nad tym nie zastanawia, ten nieszczęsny makaron był i jest obecny zawsze. Nieprawda. Wystarczyłoby zrezygnować z tych wszystkich detali dookoła nakrycia a w zamian zająć się samym nakryciem. Podtalerze wprowadzą określony klimat, zadając szyku w stopniu przez nas pożądanym. Schludnie złożona serweta na nakryciu – w odpowiednio dobranym kolorze! I już mamy zupełnie odmieniony stół weselny. Rezygnujemy z detali, na rzecz najważniejszego – dbałości o nakrycie każdego gościa. Niech stanowią główną ozdobę i określają charakter przyjęcia.

Zamiast winietek – plan

Rezygnacja z winietek to bardzo częsta już ostatnimi czasy praktyka. Gości przypisujemy do określonych stołów, nie krzeseł. Miejsca wybierają sobie już sami. Zalety tego rozwiązania? Prostota na stole weselnym – brak chaosu, wynikającego z mnogości winietek. Tych najpierw równiutko ustawionych, później poniewierających się już dosłownie wszędzie. Goście mogą się również zdecydowanie szybciej zintegrować, zagadując nawzajem przy zajmowaniu miejsc.

Kolor przewodni w detalach jest passe.

Winietka z kokardką w kolorze przewodnim. Dwa kwiatki w każdej kompozycji – w kolorze przewodnim. Napis na księdze gości również w kolorze przewodnim. I czcionka na krówkach tak samo. Niepoliczalna ilość pojedynczych drobniutkich elementów, które ma łączyć ten kolor przewodni a tymczasem jest… zwyczajnie niedostrzegalny. Wedding planner podpowie: włóżmy kolor przewodni w rolę głównego bohatera! Niech zaściele on stoły w odcieniu obrusów. Niech kwiaty będą w tym kolorze, świece, tort a nawet koszula Pana Młodego! Niech ten kolor przewodni będzie zauważalny już w progu, od razu. Nie ma co się bać takiego efektu. Zazwyczaj jest po prostu… efektem wow!

Podajmy tort szybciej

Na szczęście (bardzo) powoli odchodzi się od podawania tortu w nocy. Konsultant ślubny obiektywnie doradzi Ci podanie go w ramach deseru, niedługo po obiedzie. To doskonały moment na pierwszą kawusię dla gości, wtedy jeszcze mało kto jest rozproszony, mało kto zdążył już wyjść – i tort zostanie wyserwowany sprawniej oraz w znacznie większej ilości, niż gdyby to było w środku nocy. To naprawdę godna polecenia opcja. Argument, że torty zawsze podawało się w nocy – to żaden argument. To Wasz dzień i tylko i wyłącznie Wasza decyzja.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments